internetowej zamiast pełnych artykułów publikuje tylko fragmenty. I tak
nie kupie papierowego wydania, bo nie widze sensu wydawania 5 zl (czy
ile to kosztuje) na śmierdzącą farbą makulature, która po 2 dniach
wyląduje na półce albo w koszu na śmieci. Gazeta utrzymuje sie w głównej
mierze z reklam (w papierowym wydaniu co druga strona...), i takowe są
także w ich serwisie internetowym (czasami te flashowe badziewia
zasłaniają nawet cała strone), więc nie widze problemu - skoro Newsweek
i Wprost jakoś może, to i Polityka może. A przynajmniej mogła do pewnego
czasu. Liczą na to, że zachęcony 10-zdaniowym fragmencikiem polece do
kiosku i kupie papierowe wydanie? No to sie przeliczyli. Mam ich w
dupie, pójde sobie do konkurencji. I pewnie nie tylko ja.
Pozdrawiam super speców od marketingu w "Polityce". Osiągają dokładnie
odwrotny efekt niż sobie zamierzyli.