{długie - blog?] absurdy zza miedzy
Wyświetlono wersję archiwalną tematu "{długie - blog?] absurdy zza miedzy" z forum pl.pregierz
'madzik'
("Zza miedzy", bo nie mieszkamy w Polsce)

Piętnuję oczywiście.

1. Z okazji urodzin wnuka, Babcie wysłała na jego _imię_ paczkę. Mimo,
że od przeprowadzki, czyli od ponad 2,5 roku, uczulam jak mogę, żeby
*_NIE_*!!! WYSYŁAĆ na imię dziecka.
Efekt: pan na poczcie zaproponował mi, żebym poszła do tutejszego urzędu
skarbowego (pełni też funkcję meldunkowego), który mi wyda
trzystronicowe pełne świadectwo urodzenia dziecka z wymienionymi pełnymi
danymi osobowymi rodziców.
Paczka jest _na_dziecko_, i jajakorodzic nie mogę jej odebrać, bo skad
oni maja wiedziec, że: 1. (sprawdzić, czy nie ksiądz) faktycznie jestem
rodzicem 2. mam wyłączną opiekę nad dzieckiem, a nie odbieram tej paczki
np. wbrew woli ojca dziecka 3. dziecko nie może jej osobiście odebrać,
bo niepełnoletnie 4. w paczce może być paszport dla dziecka i wtedy oni
muszą mieć potwierdzenie z urzędu, że faktycznie jestem rodzicem.
Nie, nie mogę przyjść _razem_z_dzieckiem_oraz_jego_ojcem_, przynieść
nasze trzy paszporty. MUSZĘ mieć potwierdzenie z urzędu (1).
Do odbioru dwie paczki _od_tego_samego_adresata_, jedna na mnie, druga
na dziecko. Nie mogę odebrać obu, bo nie.

Rozumiem, czemu tak jest, ale wygląda to z boku jak paranoja.

2. Od paru miesięcy dobijam się o możliwość otrzymywania z przedszkola
zdjęć dzieci robionych w trakcie zajęć przez panie przedszkolanki. Mają
apara_cik_ cyfrowy, więc co za problem. Najpierw był argument, że
zdjęcia zrzucone na domowy komputer jednej z pań: ma stałe łącze - dałam
mój adres e-mailowy, poprosiłam o przesłanie. Mimo paru próśb, nic nie
ma. Ostatnio kupili komputer do przedszkola - zaproponowałam, że mogę im
te zdjęcia zgrać na CD-ki, to będą mieli archiwum (komp bez nagrywarki -
zdjecia tylko na jednym komputerze, jak padnie to kaplica). Ale komp nie
podłączony do sieci, nie mają jak przesłać. No to pożyczcie mi tower na
weekend, to przerzucę u siebie. Nie mogą, bo logowanie na osobę. No to
pozwólcie mi przynieść pendrive'a, to przegram zdjęcia na miejscu i
wypalę w domu. Nie mogą, bo żebym mogła zgrać na mój sprzęt zdjęcia
innych dzieci, muszę mieć PISEMNĄ zgodę wszystkich innych rodziców.
3. Dwa dni temu mój syn obchodził w przedszkolu urodziny.
Nie, nie możesz robić zdjęć, bo to są już zajęcia w przedszkolu (mowa o
rozdawaniu lodów dzieciom i śpiewaniu lokalnej wersji "Sto lat"...), a w
ich trakcie zdjęcia mogą robić tylko przedszkolanki.
Dzisiaj dostałam do łapki DWA zdjęcia z ww. imprezy. Wydrukowane na
przedszkolnej plujce kolorowej, która jakością nie grzeszy.
W formacie _A4_.
Ja Was smolę, zeskanuję je. I co mi teraz zrobicie, co????!!!!!!

(a na imprezach przedszkolnych typu gwiazdka etc. wszyscy rodzice
trzaskają zdjęcia i filmują na maksa.)

[P] dla mojej Mamy:
1. prosiłam, zeby pisała nazwiska i adresy _drukowanymi_ literami.
Polskie pismo ręczne, wpisywane na szwedzkie awizo zamienia "Ha", na
"Ila", "ki" na "lu", "cz" na "er", a ze słowa "Michał", czyni wdzięcznie
brzmiące "Mieliat".
"Ale ja pani nie powinnam tego wydać, przecież to jest na inne nazwisko
niż w pani dowodzie".
2. a prosiłam, żeby nie wysyłała na imiona dzieci...
3. Pytała mama, co ja bym chciała (imieniny). Wysłałam listę płyt z
muzyką (tytuł płyty, autor). Głównie Genesis i Phil Collins tym razem:
na liście _nie_było_ ostatnio otrzymanej od męża Collinsowej składanki
"Love Songs".

(1) Tak się kończy brak wpisów o dzieciach w dowodach osobistych :-/

PS.
No dobra. Wazelinka dla personelu poczty, że wydał paczkę, jak z
aktorskimi łzami w oczach westchnęłam, że dziecko tak czekało na prezent
urodzinowy od babci, a dla Mamy, bo płyt było dwie, i drugiej nie miałam
jeszcze :-).

PPS. Oryginalnie zapakowane "Love Songs" sprzedam lub wymienię na coś
innego. ;-)

Roman Stachowiak

("Zza miedzy", bo nie mieszkamy w Polsce)


Jesteś pewna, że Szwecja jest za miedzą, a nie za morzem?

'madzik'
Roman:

| ("Zza miedzy", bo nie mieszkamy w Polsce)
Jesteś pewna, że Szwecja jest za miedzą, a nie za morzem?


Potraktuj to jako przenośnię literacką ;-).

Wampirek
Dnia 01 cze 2005, miesko zwane 'madzik'

1. Z okazji urodzin wnuka, Babcie wysłała na jego _imię_ paczkę.
Mimo, że od przeprowadzki, czyli od ponad 2,5 roku, uczulam jak mogę,
żeby *_NIE_*!!! WYSYŁAĆ na imię dziecka.
Efekt: pan na poczcie zaproponował mi, żebym poszła do tutejszego
urzędu skarbowego (pełni też funkcję meldunkowego), który mi wyda
trzystronicowe pełne świadectwo urodzenia dziecka z wymienionymi
pełnymi danymi osobowymi rodziców.


No pacz pani, a jak do ojca/mamuśki list polecony przyjdzie, to nie mam
problemu, żeby go odebrać :-/ A jakby któreś z nich chciało prysnąć za
granicę z paszportem, który jest w tym liście paczce? Ja, wyrodny syn,
uniemożliwiłbym to! Ha! I've got the power ;)
Na poczcie nigdy nikogo nie obchodziło jak się nazywam, ważne, żebym miał
na dowodze wpisany ten sam adres zameldowania. Z resztą kiedyś się
pytałem, kto może odebrać list polecony/paczkę do mnie. Padła odpowiedź:
każdy, kto jest zameldowany pod tym samym adresem, chyba że złoży Pan
pismo, że sobie tego nie życzy.
Więc (tak, wiem, nie zaczyna się zdania od więc) nie wiem, czemu pan na
poczcie się czepiał. Może miał problemy z żoną poprzedniej nocy ;)

Pozdrawiam
Wampirek

Lia
Dnia 2005-06-01 21:00:48 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach
przyrody grupowicz *Wampirek* skreślił te oto słowa:

Więc (tak, wiem, nie zaczyna się zdania od więc) nie wiem, czemu pan na
poczcie się czepiał. Może miał problemy z żoną poprzedniej nocy ;)


Bo w Szwecji sa inne przepisy niż w Polsce... zona w tym wypadku jest
niewinna ;]

'madzik'
Wampirek:

Więc (tak, wiem, nie zaczyna się zdania od więc) nie wiem, czemu pan na
poczcie się czepiał. Może miał problemy z żoną poprzedniej nocy ;)


Za młody na żonę, za młody na problemy z nią ;-).
I nie jego wina, tylko ogólnokrajowych przepisów poczty. A biednemu się
zebrało, bo mi hamulce ironii puściły przy kolejnym absurdzie w tym
tygodniu. A jak doliczyć do tego przeboje ze spółdzielnią
mieszkaniową... nieee, to już Wam daruję ;-).

Buba

A jak doliczyć do tego przeboje ze spółdzielnią

mieszkaniową... nieee, to już Wam daruję ;-).


No nieee, pisz, tak miło poczytać, że nie tylko u nas
przepisy są absurdalne :-)

'madzik'
Buba:

| A jak doliczyć do tego przeboje ze spółdzielnią
| mieszkaniową... nieee, to już Wam daruję ;-).

No nieee, pisz, tak miło poczytać, że nie tylko u nas przepisy są
absurdalne :-)


(problem z wykazaniem absurdalności przepisów polega na konieczności
dość szczegółowego opisu sytuacji...)

W moim mieście SM (spółdzielnia mieszkaniowa) to główne źródło mieszkań
do wynajęcia (dodam, że mieszkań o zazwyczaj wysokim standardzie - plus
to SM usuwa wszystkie awarie - i sympatycznym pakiecie dodatkowym:
pralnie, czasem siłownia, sauna etc. Wszędzie _bardzo_ czysto, miło, w
naszej dzielnicy zero graffiti, śmieci usuwane bardzo szybko, segregacja
śmieci, każdy sprząta po psie... nie jest najgorzej, słowem).
Za każdy dzień wynajmowania mieszkania od spółdzielni delikwent dostaje
JEDEN punkt. Niektórzy, mieszkając tu od lat -dziestu, mogą się więc w
tych punktach kąpać.
SM ma swoją stronę www, na której wystawia zwolnione mieszkania.
Delikwenci mogą się zgłaszać na lokale, którymi są zainteresowani.
Przyznawanie mieszkań odbywa się wg ilości posiadanych punktów. Możliwe
ominięcia systemu punktowego: uzasadnione zaświadczeniem lekarskim
problemy medyczne (np. wózek inwalidzki a piętro bez windy), oraz
problemy socjalne: rozwód lub separacja potwierdzona papierem z sądu.

Za pierwszym wystawieniem danego mieszkania na stronie www (wisi na
liście przez 8 dni), propozycję podpisania umowy na mieszkanie dostaje
_dziesięć_ osób z najwyższą ilością punktów. Jeśli nikt z nich nie
zdecyduje się na podpisanie umowy, mieszkanie trafia ponownie na listę,
na 24 godziny. I znowu pierwsze _dziesięć_ osób dostaje propozycję
mieszkania. Jeśli nikt nie weźmie, ponownie na dobę na listę, znów _10_
osób. Jeśli tym razem znowu nikt nie chce, mieszkanie trafi na tzw.
rynek bezpośredni, na którym w koncu punkty nie mają znaczenia i liczy
się, kto pierwszy, ten dostanie mieszkanie.
I czym jestem sfrustrowana? Bo na mieszkania w "dobrych" dzielnicach
zgłasza się za pierwszym razem nawet po 100 osób, z czego 10-ta ma
zazwyczaj koło 3000 punktów. A czemu mnie to dołuje? Bo ja mam za mało,
żeby mieć jakieś realne szanse na inne mieszkanie wcześniej niż za 5-10
lat :-/. Chyba że trafi na rynek bezpośredni. Ale...

...Na pewno chcesz czytać dalej? Bo ja bym  się już znudziła ;-)

<ewent. cd. po przerwie na położenie dziecka

PK

...Na pewno chcesz czytać dalej? Bo ja bym  się już znudziła ;-)
<ewent. cd. po przerwie na położenie dziecka


dawaj :)
P.

Michal Koziara

[ciach system przyznawania mieszkań, oryginalny, ale czy absurdalny?]

...Na pewno chcesz czytać dalej? Bo ja bym  się już znudziła ;-)

<ewent. cd. po przerwie na położenie dziecka


Dawaj, dawaj. Dziecko powinnaś już zdążyć położyć ;-)

Buba

...Na pewno chcesz czytać dalej? Bo ja bym  się już znudziła ;-)


Cos nei ma ciagu dalszego :-)
Czekam zatem. pasjonujące...czego to ludzie nie wymyślą :-)

'Tom N'


| ...Na pewno chcesz czytać dalej? Bo ja bym  się już znudziła ;-)

Cos nei ma ciagu dalszego :-)
Czekam zatem. pasjonujące...czego to ludzie nie wymyślą :-)


Czyżby mieszkanie 'madzik' zostało wystawione na www, a ona dostała
"zastępcze bez netu" z rynku bezpośredniego?

;-)

'madzik'
Tom N:

| Cos nei ma ciagu dalszego :-)
| Czekam zatem. pasjonujące...czego to ludzie nie wymyślą :-)
Czyżby mieszkanie 'madzik' zostało wystawione na www, a ona dostała
"zastępcze bez netu" z rynku bezpośredniego?


(1. wczoraj dzieciaki nie dały żyć do nocy, a dziś był absurdów cd. poza
domem, tym razem medycznych - testy alergiczne u dziecka....)
(2. Bez netu? Nie żartuj ;-) )

"(...)Bo ja mam za mało, żeby mieć jakieś realne szanse na inne
mieszkanie wcześniej niż za 5-10 lat :-/. Chyba że trafi na rynek
bezpośredni. Ale... "
... Ale szanse, że na niego trafi, w odniesieniu do mieszkań w dobrych
dzielnicach, są bardzo małe (1).
A co to jest "dobra" dzielnica? To taka, w której nie ma graffiti, gdzie
zawsze jest czysto, zdecydowana większość mieszkańców przestrzega zasad
współżycia społecznego, przestępczość jest najniższa w mieście, a wyniki
dzieci na koniec podstawówek najwyższe w gminie. Raj, nie? :-
(pewnie przypadkiem w tych dzielnicach większość mieszkańców to
autochtoni....)

W momencie, gdy mieszkanie po raz drugi na rynku 24godzinnym nie
znajdzie chętnego, i będzie przeznaczone do trafienia na rynek
bezpośredni, to wtedy zaczyna sią najlepsza zabawa!!

Namiar na mieszkanie jest wrzucany na stronę www SM w momencie x, SM
czeka na pierwszych 3-5 chętnych, po czym mieszkanie schodzi z sieci -
czasem trwa to godzinę, czasem kilka.
Ale - oczywiście - SM nie może udzielić telefonicznie czy mailowo
informacji, w jakim dniu to nastąpi ("Bo nie."), dlatego też od piątku w
ubiegłym tygodniu dzwonię do nich codziennie, pytając, czy ktoś podpisał
już kontrakt na to mieszkanie. Ciągle się ktoś (dziś to już chyba szósty
ktoś) zastanawia nad podpisaniem.
Ale - uwaga, uwaga - dziś już ponoc ostatni dzień zastanawiania się :-).
Dzwonię więc. Ups, wszystkie linie zajęte. Za 10 minut to samo. za 20
minut - no pech, przerwa na lunch. Mam dzwonić po przerwie. Linie zajęte.

Co może być dalej?
Ano, ktoś podpisał kontrakt jednak i zaczynam zabawę od początku.
Albo ktoś nie podpisał kontraktu i wtedy zaczynamy polowanie na czerwony
październik, czyli siedzenie 24 na dobę na nasłuchu i wyczekiwanie na
jakiś regularny rytm w ruchach przeciwnika. Innymi słowy, 24 na dobę
przy kompie, z wskaźnikiem myszy przy klawiszu "odśwież". Toż to
bardziej wciągające niż ostatnie sekundy na allegro czy poker online!
Smolę to, nie biorę mieszkania, będę czekać na kolejną dawkę adrenaliny
  ;-).

A jeśli przez jakiś eSeMPowy szczęśliwy traf, będziemy pierwsi na liście
na rynku bezpośrednim, to czekają nas 2-3 miesiące z podwójnym czynszem,
bo czas wypowiedzenia naszego obecnego mieszkania tyle wynosi.

Oraz czekać będzie nas jeszcze proces zdania obecnego mieszkania i
rozliczenia się ze wszystkich plam na tapetach i podłogach, których -
pełni początkowego zaufania do SM - nie obfotografowaliśmy zaraz po
wprowadzeniu się... ;-).

(1) Czemu akurat to mieszkanie trafiło? Ano, bo mamy dobre kontakty z
sąsiadami, którzy... (cdn?... ;-) )

(To, czego nie rozumiem, to dlaczego kupa ludzi z milionem punktów
zgłasza się na każde kolejne większe mieszkanie, zabiera miejsca w
kolejce tym, którzy _faktycznie_ chcą się przenieść, a później nie
bierze kolejnych lokali... i czemu SM nie ukróci tego, zmniejszając
ilość dozwolonych odmów na miesiąc do np. 5, albo jednej? Czemu
niektóre, co bardziej atrakcyjne mieszkania, trafiające na rynek
8-dniowy, znikają z niego po paru godzinach i nie trafiają już z

"pozaoficjalne" czynniki przyznawania mieszkań poza kolejnością.)

Nie dosyć?... :-
Może jednak nie ma co narzekać na polskie przepisy?...;-)

jestem panem swojego losu, jestem panem... [blog]
chyba blog, bo to modne, ale: Ideę, się, kraj nasz piękny, wiosnę, komisy gsm
kilka razy pietno i wazelina dla lidla co niby jest tani [blog]
[blog] ksysia jankowskiego z plonska zlodzieja pierdolonego
Ronnie O'Sullivana [BLOG] [SPORT] [SNOOKER]
Aquafilter [BLUZGI][ORLI-BLOG][FILTRY]
Widziałam prawdziwego mohera. [blog]
  • zestawy komputerowe na lipiec 2010r 135
  • zagadnienia;do;egzaminu
  • philips 32 pf 9976
  • diesel crdi
  • ranking niezawodnoi9B6ci samochodi9F3w
  • aterm przyciemnianie
  • wozki pchajace maszyny
  • t230 jako modem
  • rozwarcie na 1 palec 39 tydzien
  • Baza postów z for internetowych / Strona Główna